Monthly Archives

Listopad 2018

W środku lasu. Mała Skandynawia w Polsce. Osjaków.

Listopad 14, 2018

Kilka dni temu na Airbnb znalazłam wyjątkowe miejsce. Drewniane minimalistyczne domki, położone w środku lasu – przywodzące na myśl Skandynawię. Kiedy okazało się, że miejsce jest totalnie pet friendly – od razu zarezerwowaliśmy jeden z domków. Podróżujemy z psiakami, więc ten aspekt jest dla nas bardzo ważny.

untitled-2505

Osada Osjaków

mała Skandynawia w Polsce

Osada Osjaków – znajduje się wśród lasów i pól, 200 metrów od brzegu Warty. Miejsce uwiodło nas swą prostotą, totalną ciszą – przerywaną śpiewem ptaków i szczekaniem psów oraz architekturą. To takie miejsce, w którym dosłownie w kilka godzin można naładować zmęczone miejskim życiem w biegu akumulatory. Zachwycić się kolorami jesieni, wypić kawę na drewnianym tarasie, spacerować w lesie, zrelaksować się w mini strefie spa.

untitled-2438

Sukienka: ZARA

Bluza: BERSHKA

untitled-2308 untitled-2319

Kurtka: CARRY  (znajdziecie ją teraz w sklepie -50 % taniej)

W Osadzie do dyspozycji gości są trzy domki (każdy urządzony w innym stylu – Terra, Aqua – nasz domek i Verde) oraz trzy apartamenty, z których jeden dostępny jest tylko w sezonie wysokim. Każdy z domków ma dwie sypialnie (na poddaszu), a na parterze kuchnię (bardzo fajnie wyposażone) oraz salon. Dostępne jest darmowe wifi, domki są też ogrzewane – są naprawdę bardzo ciepłe. Ponadto w Osadzie znajduje się ogólnodostępna świetlica wraz z kuchnią (ekspres do kawy, herbaty dla gości są dostępne cały czas) i miejscem zabaw dla dzieci (zabawki, Xbox, telewizor, dużo planszówek). Ośmielę się twierdzić, że Osada to właśnie raj dla Rodzin z dziećmi i rodzin z psami. Panuje tam super sielska, domowa atmosfera. Poznaliśmy Właścicieli – bardzo sympatyczne Osoby – podobnie jak pracownicy Osady.

untitled-2231 untitled-2196 untitled-2408 untitled-2208

Mieliśmy szczęście na piękną pogodę – listopad i 15 stopni w ciągu dnia cieszą ale i martwią. Klimat się zmienia…

untitled-2239 untitled-2266 untitled-2282 untitled-2276

Kardigan: CARRY

Spodnie: BERSHKA

Top: BERSHKA

untitled-2504 untitled-2443 untitled-2454 untitled-2250 untitled-2187 untitled-2189

untitled-2380 untitled-2368 untitled-2331

W Osadzie nie pobiera się dodatkowych opłat za zwierzęta. Właściciele sami mają dwa cudowne berneńczyki – Saba i Jawa – które są tam obecne. My byliśmy zachwyceni – uwielbiamy tę rasę.

W Osadzie można zamówić śniadania – wypróbowaliśmy opcję śniadania w koszu przynoszonego do domku oraz śniadania na ciepło w świetlicy – obie polecam.

untitled-2177 untitled-2190

Osada dysponuje też spa z basenem (basen dostępny w sezonie). Sauna i pomieszczenie relaksu z jacuzzi rezerwowane jest przez gości na wyłączność – co oznacza, że kiedy korzystaliśmy ze spa – nikt inny nie miał tam wstępu. Super komfortowe i przyjemne rozwiązanie.

untitled-2390

Jak dojechać?

Samochodem (Osjaków jest niedaleko Łodzi) lub pociągiem (stacje kolejowe: Wieluń, Sieradz, Zduńska Wola).

Co robić?

Przede wszystkiem cieszyć się samą Osadą. To naprawdę cudowne miejsce. Idealne do chillowania. Relaks w spa, czytanie książek, planszówki (w Osadzie jest spory wybór gier), spacery w lesie – ponoć tereny obfitują w grzyby. Dla lubiących aktywny wypoczynek – możliwe jest wypożyczenie w Osadzie rowerów. Dla lubiących kajakarstwo – okolica oferuje liczne szlaki wodne. Jest to też raj dla wędkarzy. Niedaleko od Osady jest też zaprzyjazniona stadnina koni.

Kiedy jechać?

Cały rok. Ja osobiście najbardziej polecam jesień – nie ma już tłumów – kiedy my byliśmy było praktycznie pusto. Marzy mi się, by odwiedzić Osadę zimą.

Przykładowe ceny

Koszt wynajmu domku (cena zależna od sezonu i ilości osób): 160-450 zł

Koszt wynajmu apartamentu (cena zależna od sezonu i ilości osób): 130-450 zł

SPA (jacuzzi i sauna na wyłączność) 105 minut: 80-170 zł

Wypożyczenie roweru (cały dzień): 30 zł

Śniadanie w koszu: 25 zł/os.

Małe śniadanie na ciepło w świetlicy: 15 zł/os.

untitled-2192

Kiedy spełnia się jedno z twoich marzeń…

Listopad 4, 2018

Nigdy nie lubiłam jesieni. Z każdym spadającym liściem, z każdą kroplą deszczu, czułam jakby radosna część mnie powoli gasła lub – o! lepsze określenie – została wyssana przez Dementorów (miłośnicy Harrego Pottera na pewno wiedzą, co mam na myśli).

Kilka dni temu zamiast listu przyniesionego przez sowę z Hogwartu, otrzymałam list z pieczęcią uczelni, z uchwałą o zamknięciu mojego przewodu doktorskiego (decyzja o porzuceniu pracy naukowej była przemyślana, żegnajcie orzeczenia, kodeksy i naukowe opracowania!) wiedziałam, że pewien etap w moim życiu się zakończył. Etap, który sprawiał, że wiele z marzeń odkładałam “na kiedyś”, “na potem”.

Dzisiaj nie ma już “kiedyś”. Nie ma “potem”. Jest tu i teraz. Jesteśmy my i nasze marzenia. O które zaczęliśmy walczyć – bo przecież marzenia same się nie spełniają – marzenia się spełnia!

untitled-1668 untitled-1683 Continue Reading