Monthly Archives

Styczeń 2019

Apartament Alicji w Krainie Czarów… W Krakowie na Kazimierzu.

Styczeń 31, 2019

untitled-0771

untitled-0744

Uwielbiam wyszukiwać wyjątkowe miejsca, w których zatrzymamy się w czasie podróży. Mieszkania/apartamenty, w których się zatrzymujemy muszą być nie tylko piękne i przytulne, ale również dog friendly. 

Apartament, w którym zatrzymaliśmy się na Kazimierzu, przywodzi mi na myśl magiczny świat Alicji w Krainie Czarów. 


untitled-0808

untitled-0807

Łóżko – chyba najwygodniejsze łóżko, w jakim spałam! Już za nim tęsknię.

untitled-0630

Apartament jest przeuroczy. Niezwykły klimat tworzą poduchy nad łóżkiem, ciągnące się aż po sufit.

Alergicy – nie obawiajcie się – mieszkanko jest lśniąco czyste. Piszę to ja – alergik (a że alergików u nas więcej – i Marcin i nasza Mania – możecie czuć się bezpiecznie). 

Znajdziecie tu też wygodną sofę, stylowy kącik do pracy i przepiękny piec, do którego w chłodne wieczory miło się przytulić. Zachwyca też oświetlenie – lampy, przepiękna drewniana podłoga i wykończenia ścian. Uwielbiam też wszechobecne złote akcenty. 

untitled-0812untitled-0814untitled-0815untitled-0942

untitled-0637
untitled-0823
untitled-0822
untitled-0948

Kuchnia i łazienka są małe – bez dostępu do światła dziennego. Niemniej przytulne. Kuchnia jest dobrze wyposażona – znajdziecie to, co potrzebne, by przygotować kawę (ekspres kapsułkowy), śniadanie czy obiad. 


 

Podczas jednego z dni pobytu na Kazimierzu, wybrałam CARRY comfy look. Aksamitna bluzka oraz ołówkowa spódnica do połowy łydki. Poza domem łączę ten zestaw z czarnymi matowymi rajstopami. Wygodne casualowe rozwiązanie. 

untitled-0765 untitled-0725 untitled-0754 untitled-0747 untitled-0739

Aksamitna bluzka i spódnica | CARRY

Buty | Renee

Kapelusz | RESERVED (kupiony w grudniu w Budapeszcie)


Mieszkanko znajdziecie tutaj

Możecie też skorzystać ze 100 zł zniżki na pierwszą rezerwację

Turysta, podróżnik, odkrywca. O podróżowaniu [part I]

Styczeń 24, 2019

We wspomnieniach widzę dziewczynkę, z dwoma blond warkoczykami, głową pełną marzeń i wielkim plecakiem, z atlasem i mapami Europy. Z żalem jednak przyznaję, że był to plecak, wypełniony po brzegi jedynie szkolnymi książkami.

Nie podróżowałam od najmłodszych lat. Nie było mi to dane. Pełna ekscytacji, godzinami potrafiłam gapić się w mapy, planując wyimaginowaną podróż (miłość do map pozostała mi do dziś) oraz przeglądając wszystko, co z podróżami związane – od broszur biur podróży, po naprawdę wartościowe publikacje. Dzisiaj powolutku odhaczam miejsca ze swojej europejskiej TRAVEL LIST oraz po kilka razy wracam w miejsca te najbardziej ukochane.

untitled-0264 mini

Żaden ze mnie wielki podróżnik. Odkrywca – jak lubię siebie określać. Kocham odkrywać i poznawać. Chodzić poza szlakami, odszukiwać miejsca, których w przewodnikach się nie znajdzie, żyć jak miejscowi, wtapiać się w codzienność miejsca oraz szukać magii tam, gdzie nie zawsze widać ją na pierwszy rzut oka.

To travel is to live.

Znajdziecie często w hashtagach pod moimi instagramowymi wpisami.

Przeglądając wczoraj zdjęcia osób, które obserwuję na Instagramie, natknęłam się na zdjęcie, opatrzone właśnie tym hasłem. Moją uwagę przykuł jeden z komentarzy pod wpisem, którego sens był mniej więcej taki: jak można nazywać siebie podróżnikiem, mówić o miłości do podróży, kiedy jeździ się w podróże dwa razy do roku.

Przypomniała mi się dziewczynka z piegami, blond warkoczykami i głową pełną podróżniczych marzeń. Ja.

untitled-0112
untitled-0095

Kurtka | CARRY

Śniegowce | Noos Icon

__________________________________________________________________________

Jestem zdania, że podróże to jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie mogą przytrafić się człowiekowi w życiu. Nie jest ważne, czy podróżuje się dwa razy do roku, czy nie ma się nawet czasu rozpakować walizki między podróżami. Ważna jest chęć odkrywania. Poznawania. Otwarty umysł. Nie lubię tego obecnego wśród niektórych podróżników przez duże “P” nadęcia i poczucia wyższości – pewnie wiecie, co mam na myśli.

Jadąc do Zakopanego (pierwszy raz w życiu!), słyszałam: “gdzie ty jedziesz? Komercja, Tłumy, serki udające oscypki, drogo, brzydko no i Polska… Lepiej w Alpy.

Będąc na miejscu zobaczyłam najpiękniejszą zimę, jaką dotąd widziałam. Wiele obrazów z zaśnieżonych Tatr zostanie w mym sercu na zawsze. Samo Zakopane zrobiło na mnie naprawdę pozytywne wrażenie (oczywiście wolę je w wersji bez tłumów – jak i każde inne miejsce) – wskakując na listę ulubionych miejsc w Polsce.

untitled-0288
untitled-0281
untitled-0298
untitled-0290
untitled-0293
untitled-0306

Modern góraleczka

Golf | Spódnica | Szal | CARRY

Kapelusz: RESERVED (kupiony w Budapeszcie)

Śniegowce | Noos Icon

Rękawiczki | handmade | Agnieszka Dziabarka

Nie chodziłam “po górach”. Nie licząc krótkiej drogi na Kalatówki, czy wjazdu na Gubałówkę i Kasprowy. No ale przecież zdybywanie szczytów w ten sposób to żadna przyjemność, prawda? Takich słów otrzymałam sporo. Przyjemność była ogromna. Widoki… Zapierające dech w piersiach. Natomiast wychodzenie na szlaki – bez przygotowania fizycznego, odpowiednich ubrań, butów, a co najważniejsze przy IV i III stopniu zagrożenia lawinowego, byłoby po prostu głupotą. Pierwszy raz poczułam się trochę, jak turysta (bez negatywnego nacechowania tego słowa) – nie odkrywca. Ale było to całkiem fajne doświadczenie.

Do czego zmierzam?

Podróżujcie tak, jak chcecie. Tak, jak lubicie. Tak, jak możecie. Nie dajcie sobie wmówić, że tylko noclegi w hotelu instaperfect, śniadanie w bistro, w którym zdjęcie ma już każda blogerka oraz zaliczenie każdego z punktów w przewodniku, który zakupiliście, sprawi, że tylko wtedy wasza podróż będzie udana. Inspirujcie się, ale szukajcie tego, o czym tak naprawdę sami marzycie.

A jeżeli marzycie o odwiedzeniu miejsc, które my odwiedziliśmy podczas naszych zimowych dni w Tatrach – w następnym poście przychodzę z zakopiańskimi inspiracjami. HEJ!